Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzezik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brzezik. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 listopada 2017

Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych

    Postanowiłam Wam dzisiaj opowiedzieć o tym jak to nie należy lekceważyć różnych źródeł., tylko wszystkie śledzić i uważnie przeglądać.
O Deklaracji o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych słyszałam już dawno, ale nie zainteresowałam się tym wcale. Myślałam: a co mnie obchodzi jakaś deklaracja...
Dopiero całkiem niedawno od Mariusza, jednego z kolegów genealogów dostałam link do konkretnej strony... no i przepadło... Spędziłam kilka wieczorów przeglądając kartka po kartce, tom za tomem... Mariusz bardzo Ci za to dziękuję.
    Ale po kolei. Co to takiego jest ta Deklaracja? Otóż po I Wojnie Światowej Polska była bardzo osłabiona, panowała bieda i głód. Wtedy Stany Zjednoczone, dzięki staraniom Ignacego Paderewskiego, postanowiły pomóc, ofiarując żywność i inne dobra materialne. O szczegółach można poczytać na stronie http://www.polska1926.pl/, w zakładce o projekcie. Po kilku latach w 1926 roku narodził się pomysł, aby podziękować naszym dobroczyńcom i tak powstała owa Deklaracja. Jest to 111 tomów zawierających pięć i pół miliona podpisów. Podpisywali się  wszyscy: najwyżsi urzędnicy, prezydenci miast, członkowie stowarzyszeń, studenci, uczniowie i pracownicy wszystkich szkół. Niektóre karty są opatrzone pieczęciami, inne przepięknymi rysunkami lub zdjęciami, czasem można znaleźć wierszyki.
    Dla mnie najcenniejszym okazały się podpisy na kartach zamieszczonych poniżej. Znalazłam tam i dziadka Lucjana Rychlika jako ucznia V klasy i prababcię Julię Rychlik (gospodyni), jej brata Emila Brzezika (gospodarz). Emil, to ten, który był jednym z założycieli OSP w Ruchnie. Interesujące są również inne osoby: Jadwiga Rychlikówna z klasy VI to zapewne starsza siostra,  a Edward Rychlik z klasy I to młodszy brat mojego dziadka. Zaś Filomena Odowska z klasy V, kilka lat później zostanie żoną starszego brata dziadka Aleksandra.
Edward Brzezik z klasy II to pewnie syn Emila, a ojciec obecnej Pani dyrektor szkoły w Ruchnie. Natomiast Marjanna Brzezikówna, to może być córka Emila, siostra Edwarda.
    Zagadką dla mnie jest kim był Bazyli Rychlik, gospodarz. Z tym imieniem nie spotkałam się w rodzinie. Nie wiem też kim był był Eugeniusz Rychlik z klasy I. Brakuje też podpisu mojego pradziadka Józefa Rychlika, męża Julii. Dlaczego się nie podpisał?
Może ktoś z Was umie odpowiedzieć na te pytania?
    Być może mieszkańcy Ruchny znajdą tu swoich bliskich lub sąsiadów.




    Przygoda z przeglądaniem kart o Deklaracji nauczyła mnie, żeby uważnie słuchać, czytać i nie lekceważyć żadnej informacji, która wiąże się z rodzinną miejscowością, znajomym nazwiskiem. Warto też  przeglądać źródła poszukiwań innych genealogów, oni mają naprawdę dobre pomysły.
    Obecnie w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu jest wystawa plenerowa zorganizowana przez Dom Spotkań z Historią na temat Deklaracji, warto się wybrać, dopóki jeszcze jest.
    

poniedziałek, 14 listopada 2016

Jak Józef i Emil zostali strażakami.

Przed drugą wojną światową zabudowa wsi i miasteczek w większości była drewniana, a jak wiadomo drewno jest łatwo palne.  A pożary wybuchały często i szybko przenosiły się z budynków na budynki. Czasami piorun uderzył w stodołę pełną zbiorów i nieszczęście gotowe. Zatem tu i ówdzie zbierali się mężczyźni i radzili. Tak też stało się i w Ruchnie. Zebrali się i uradzili.

Mój pradziadek Józef Rychlik


 wraz ze szwagrem Emilem Brzezikiem


oraz Aleksandrem Brzozowskim i Feliksem Solką 24 czerwca 1924 roku założyli Ochotniczą Straż Ogniową we wsi Ruchna koło Węgrowa.Swoją drogą nazwa bardziej mi się podoba niż Ochotnicza Straż Pożarna.


Tradycje rodzinne były i są podtrzymywane przez coraz młodsze pokolenia. Na dwóch kolejnych zdjęciach jest najmłodszy  z synów Józefa Zygmunt, który powoził końmi.ciągnącymi wóz z sikawką.  Na pierwszym zdjęciu drugi z lewej, a na drugim trzyma lejce.




Obecnie w OSP działają synowie Zygmunta i jego wnuki.

Jeden z zięciów Józefa, Tadeusz Brzozowski był Komendantem Wojewódzkim Straży Pożarnych w Warszawie, swoją działalność zakończył w stopniu pułkownika. A jego syn, czyli wnuk Józefa, Marek również kontynuował rodzinną tradycję.

Jednym z wnuków Józefa Rychlika był mój ojciec Krzysztof, który również  miał wiele wspólnego ze strażą pożarną.  Zdjęcie z marca 1960 roku.


Kilka lat temu ukazała się książka "Strażacy ziemi węgrowskiej". Uważny czytelnik znajdzie tu wiele ciekawych informacji i zdjęć.