sobota, 3 grudnia 2016

Prababka macocha

O tym, że moja babcia macierzysta wcześnie została sierotą pisałam kilka dni temu  http://genealogiczneprzypadkidoroty.blogspot.com/2016/12/odnalazam-zdjecie-prababci.html
Niezwykle ciekawe okazało się przestudiowanie akt metrykalnych. Z dokumentów wynika, że pradziadek został wdowcem 13 marca 1914 roku, a 10 maja tego samego 1914 roku ponownie się ożenił. Ktoś powie "szybko". W tamtym czasie to była konieczność. Mężczyzna zostaje sam z czwórką drobiazgu, gdzie najmłodsze ma 2 lata, a najstarsze 9.Nie było innego wyjścia, mojej babci i jej rodzeństwu przypadło mieć nową rodzinę. Zaraz szybko po ślubie pradziadek zostawił dzieci swojej nowej żonie i poszedł na I wojnę światową. Myślę, że żeniąc się wiedział, że wojna tuż tuż... Po szczęśliwym powrocie postarał się o kolejne dzieci, córkę i syna. Teraz już było sześcioro dzieci.
Pradziadek był szewcem, jakoś udało mu się utrzymać liczną gromadkę. A prababka macocha? Urodziła się w Kiczkach i tam wzięła ślub z moim pradziadkiem. Z opowieści wiem, że źle traktowała pasierba i pasierbice, a później ich dzieci, w tym moją mamę i jej siostry. Ale jestem jej wdzięczna za to, że zajęła się moją babcią i jej rodzeństwem po śmierci mojej prababci. Pradziadek zginął podczas II wojny światowej w nalocie, o którym tutaj:  http://genealogiczneprzypadkidoroty.blogspot.com/2016/11/nalot-dywanowy-nad-minskiem-mazowieckim.html
a prababka macocha zmarła w 1968. Podobno kiedyś ją widziałam, ale ja tego nie pamiętam.

A to chyba jedyne zdjęcie jakie mam, było zrobione do jakiegoś dokumentu, pewnie do dowodu osobistego.

Wszyscy troje są pochowani w rodzinnym grobie na cmentarzu w Mińsku Mazowieckim. 


5 komentarzy:

  1. A ja moja prababcie i pradziadka ze strony Mamy nawet trochę pamiętam. Może dlatego, ze "chwile" mieszkali z nami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci tej pamięci. Na pewno wspólne mieszkanie chociaż krótkie utrwaliło wspomnienia. A może opowieści, zdjęcia...

      Usuń
  2. Pierwszy raz spotkałam się z określeniem "prababka macocha".
    Jak przeczytałam tytuł to zastanawiałam się co on oznacza? Ale faktycznie określenie jest trafne! No bo jak inaczej tytułować taką osobę? Świetnie trafione:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia, u nas w domu to określenie funkcjonowało cały czas...

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, bywało tak, wcale nierzadko, że nie swoje dzieci były traktowane gorzej ... mam taki przykład w rodzinie męża - jego dziadek macierzysty, po śmierci matki i drugim ożenku ojca był ponoć traktowany wręcz okropnie i przez całe swoje życie nie chciał wracać w opowieściach ani do swojego dzieciństwa, ani do lat wojennych, bo też mu bardzo dały się we znaki ... miałam to szczęście poznać go jako już bardzo schorowanego starszego człowieka ... był bardzo ciepłym, choć zamkniętym w sobie dziadziuniem.

    OdpowiedzUsuń