niedziela, 18 grudnia 2016

Wolny czas genealoga

       Niedawno jedna z koleżanek blogerek opublikowała post zatytułowany: "Co robi genealog w tzw międzyczasie ". Tutaj można przeczytać cały tekst:
http://drzewowspomnien.blog.pl/2016/11/28/co-robi-genealog-w-tzw-miedzyczasie/
Zaczęłam się zastanawiać jak to u mnie wygląda. Ja nie indeksuję, zatem tego "międzyczasu" powinnam mieć teoretycznie więcej, ale jakoś stale mi go brakuje. Być może przyczyną jest zła organizacja? Bardzo dużo czasu zajmuje mi porządkowanie folderów ze zdjęciami i skanami aktów. Początkowo źle je opisywałam i teraz minie chyba z pięć lat nim to uporządkuję. O wiele lepiej wygląda wersja papierowa. Jednak wiele zdjęć nadal wymaga odpowiedniego posegregowania. Całkiem nieźle udało mi się poukładać metryki i inne dokumenty papierowe. W wolnym czasie jak każdy genealog prowadzę korespondencję z różnymi archiwami i urzędami. Czasami są efekty takich listów i wtedy mam motywację do dalszych działań, a czasami po wielu miesiącach oczekiwań otrzymuję informację o braku poszukiwanych materiałów. No cóż po jakimś czasie trzeba będzie zacząć od nowa...Oprócz tego wyszukuję informacje w internecie, prasie i książkach. W ostatnie wakacje dwa tygodnie spędziłam w bibliotece w Mińsku Mazowieckim i przeczytałam wszystkie dostępne książki na temat regionu. Część wypożyczałam, część przeglądałam na miejscu. Dzięki temu dowiedziałam się sporo interesujących rzeczy. Odwiedziłam również kilka bibliotek znajdujących się w pobliskich okolicach, np w Kałuszynie, Mrozach i Cegłowie. Przy okazji zakupiłam kilka pozycji dotyczących regionu. W przyszłym roku mam zamiar odwiedzić kolejne biblioteki trochę w innych miastach. Planuję również rozpocząć poszukiwania w Wojskowym Biurze Historycznym (dawniej CAW). To takie moje postanowienia świąteczno-noworoczne.
       Wielu członków bliższej i dalszej rodziny wie, że zamęczam ich pytaniami o różne szczegóły, o zdjęcia, o wycieczki na cmentarze. Dziękuję Wam za wyrozumiałość i za to, że jeszcze ze mną rozmawiacie.

Na zdjęciach widać ile papierzysk już mi się nazbierało...a ta sterta na środku czeka na swoją kolej...(być może doczeka się w nadchodzącym roku).


Wolny czas minął 😉

4 komentarze:

  1. O rany ale zbiory!!! Cudne! Cieszy mnie że mogłam się stać inspiracją do tego wpisu ☺ Pozdrawiam i życzę spełnienia postanowień noworocznych

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorotko, rodzina powinna jak najwięcej z Tobą rozmawiać. Bo Ty robisz fantastyczną robotę!! Kolejne pokolenia będą miały na tacy podaną historię całej familii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to nie robota, a sama przyjemność :)

      Usuń
  3. Częściowo moje plany zrealizowałam. Pół urlopu przesiedziałam w różnych bibliotekach, dokupiłam kilka interesujących mnie książek. Część materiału uporządkowałam. Jednak mam wrażenie, że pracy mi nie ubyło, a wręcz przeciwnie...

    OdpowiedzUsuń