niedziela, 17 września 2017

Koperty dowodowe

    Na początku sierpnia w jednym z postów pisałam o kopercie dowodowej mojego ojca, cały tekst tutaj. Jednocześnie zapowiedziałam, że będę z zapałem zdobywać kolejne trofea, a to znaczy, że złożyłam wnioski o zawartość kopert moich dziadków ojczystych. Okazało się, że muszę trochę poczekać, bo owe koperty są w archiwum zakładowym urzędu, które znajduje się w pewnym oddaleniu od tegoż urzędu. Zważywszy na to, że był to sezon urlopowy, uzbroiłam się w cierpliwość i czekałam, do ubiegłego tygodnia. W poprzedni czwartek zadzwoniła do mnie przemiła pani z tegoż urzędu i powiadomiła, ze udało się odszukać koperty dowodowe moich dziadków, że pani już przygotowała kserokopie i że należy uiścić opłatę w wysokości 31 zł za jedną kopertę dowodową. Przelew zrobiłam niczym błyskawica, przesłałam e-mailem potwierdzenie. A wczoraj popędziłam na pocztę w nadziei, że to już. Nie sprawdzałam czy jest awizo w skrzynce, tylko biegiem na pocztę. Pani w okienku popatrzyła w monitor  i mówi: "tak mamy coś dla pani". Wyobrażacie sobie z jaką niecierpliwością czekałam na to, co tam jest. Jak już miałam kopertę w ręku, to z radości kilka razy podskoczyłam do góry. Zapewne zabawnie musiałam wyglądać, być może inni interesanci dziwnie się na mnie patrzyli, ale nie obchodziło mnie to. Najważniejsze było, żeby zajrzeć do środka i to jak najszybciej. Rozsiadłam się wygodnie na parapecie pocztowym, założyłam okulary i z namaszczeniem oglądałam kartka po kartce. Przypuszczam też, że minę miałam rozanieloną, wzrok błyszczący i zachłanny, co musiało dracznie wyglądać... A tam same skarby: ankiety do dowodów osobistych z 1952 i 1965 roku, ze zdjęciami i to takimi, których nikt w rodzinie nie miał, nie zachowała się ani jedna odbitka. Do tego wypisy aktów metrykalnych, karty meldunkowe, zgłoszenie zamieszkania  oraz zaświadczenie od sołtysa o posiadanej ilości ziemi. Ciekawa może być ilość wpisanych hektarów: 4,99. Mam wrażenie, że wielkość podana na kwicie świadczy o tym, że w tamtym czasie, a zaświadczenie jest z roku 1951, nie można było posiadać 5 i więcej hektarów, przynajmniej na papierze... W kopercie mojego dziadka jest również dość dziwne zaświadczenie z tartaku w Barlinku mówiące o zatrudnieniu. Zdaje się, że znalazło się ono przypadkowo ze względu na zbieżność imienia i nazwiska, data urodzenia jest zupełnie inna. Ów pracownik tartaku był znacznie młodszy od mojego dziadka, a niewiele starszy od mojego taty. Wynika z tego, że nawet kiedyś urzędnicy się mylili.
   Pewnie będę te papierki przeglądać i głaskać jeszcze wiele razy, żeby się nacieszyć.
I znów koleżanki będą mówić, że jestem szczęściarą, tak jestem :)  Sami zobaczcie:









 Ostatnie zdjęcie to jest to dziwne, cudze zaświadczenie


    Od razu dostałam jakiegoś przyśpieszenia i złożyłam kolejne wnioski o udostępnienie kopert dowodowych. Tym razem odbyło się to w Warszawie, na Woli i dotyczyło koperty mojej mamy i mojej własnej. Po co mi moja koperta? Otóż dawno temu miałam taki śliczny, czerwoniutki tymczasowy dowód osobisty, ale kompletnie nie pamiętam jakie tam było zdjęcie. Taki dowód był w tamtych czasach potrzebny przy wyjazdach do krajów bloku socjalistycznego, a jeździło się wtedy i do Bułgarii i na Węgry, czy do Czechosłowacji, (tak tak było takie państwo). Mam nadzieję, że uda mi się i tą zagadkę rozwiązać i znów zobaczę swoje dawne zdjęcie, może też swój nastoletni podpis, a może jeszcze coś interesującego, czego wcale się nie spodziewam?  Ciekawe ile czasu będę czekać?
    Oczywiście od razu zaplanowałam sobie kolejne składanie wniosków, kolejno dziadków ze strony mamy oraz teściów. A później pozostaną mi wnioski o koperty dowodowe dziadków męża.
    Wszystkim zainteresowanym formularzem potrzebnym do wypełnienia wniosku polecam stronę MSWiA.

5 komentarzy:

  1. Złożyłam kolejne wnioski, ciekawe ile poczekam i czy w ogóle się doczekam.
    W jednym z podwarszawskich urzędów powiedziano mi wprost, że nie ma...Jednak nie tracę nadziei.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdrościć. Ja ze swoim Urzędem toczę obecnie batalie o udostepnienie kopii dokumentów z teczki osobowej. Jestem na etapie wysłania odwołania od decyzji Burmistrza do Wojewody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę wytrwałości i odrobiny szczęścia...

      Usuń
  3. Pani Doroto, jestem pełna podziwu dla Pani wytrwałości i skuteczności w zdobywaniu kolejnych rodzinnych dokumentów :) Czy zechciałaby Pani podzielić się informacją, jakiego rodzaju interes prawny "wykorzystuje" Pani przy składaniu wniosków o udostępnienie zawartości kopert dowodowych? Jest to dla mnie zupełnie nowy temat, jeśli chodzi o poszukiwania genealogiczne, a z materiałów, z którymi udało mi się do tej pory zapoznać wynika, że poszukiwania genealogiczne nie mogą być uznane za interes prawny. Byłabym wdzięczna za wszelkie wskazówki.

    Pozdrawiam
    Alicja Michnowicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Składałam wniosek, i podawałam jedynie, że badam historię rodziny i niezwykle cenne będą dla mnie dokumenty zawierające zdjęcia oraz pisane własnoręcznie przez rodziców, dziadków...to w zależności kogo dotyczyła sprawa. Nie musiałam się powoływać na interes prawny, ale składałam wnioski tylko w linii prostej. Pozdrawiam

      Usuń