sobota, 19 listopada 2016

Nalot dywanowy nad Mińskiem Mazowieckim

          W czasie wakacji spędziłam trochę czasu w bibliotece w Mińsku Mazowieckim. A dlaczego tam? To z Mińska i jego okolic pochodzą moi przodkowie ze strony mamy. Dowiedziałam się ciekawych faktów:

    Pod koniec okupacji, 30 lipca 1944 roku Niemcy zaczęli się wycofywać i opuszczać Mińsk Mazowiecki. W mieście i w pobliskich lasach mnóstwo było żołnierzy AK. Od wschodu zaczęło wchodzić wojsko bratniego narodu. Jednymi drzwiami wychodzili jedni, drugimi wkraczali następni…Ale ja nie o tym.. 31 lipca w godzinach rannych podobno przez pomyłkę, a może z niewiedzy nastąpił nalot dywanowy zaprzyjaźnionej armii. Niektórzy mówią, że atak był wycelowany w żołnierzy AK, inni o złym rozpoznaniu. Różne źródła różnie podają, ale mówi się nawet o 60-80 samolotach zrzucających bomby. Samoloty przeleciały raz, ze wschodu na zachód, pod Warszawą zawróciły , zrzuciły kolejne bomby i ponownie zawróciły.
Rosjanie stacjonujący w mieście na głównej ulicy przy kościele rozłożyli prześcieradła, na których napisali: это ошибка. Tym razem bomby nie zostały zrzucone.

    Zginęło wtedy wielu mieszkańców. Niedawno uprzejma pani z USC starała się policzyć zgony z tego dnia. Doliczyła się 18, tylko z parafii Narodzenia Najświętszej Marii Panny, a były też zgony z tego dnia w sąsiednich parafiach. Część osób zapewne zmarła później w wyniku odniesionych ran, część pewnie też została w kolejnych dniach zgłoszona jako osoby zmarłe. Dokładnej ilośći zabitych tego dnia zapewne nie uda się ustalić. Wiadomo że Rosjanie zabrali swoich poległych i nie ma ich w ewidencji. Jedną z ofiar był mój pradziadek macierzysty Szczepan Padzik. Został trafiony odłamkiem na własnym podwórku przy drugim nalocie. Wyszedł na chwilę z ziemianki po coś do jedzenia czy po wodę.. Miał 69 lat.


A o imieninach Szczepana można poczytać w innym poście .

4 komentarze:

  1. 60 - 80 samolotów zrzucających bomby i 18-tu,którzy zginęli /nie licząc Rosjan/ to wydaje się niewiele, ale jeśli wśród poległych są nasi krewni - to bardzo porusza ... pradziadek miał pewnie nadzieję, że przelecieli i już nie wrócą ... mylił się ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może 18 zgonów to nie jest dużo, ale to są zgony zgłoszone tego dnia, pewnie byli też ranni, którzy zmarli później. To się działo rano, część osób była w pracy, część gdzieś na polu...

      Usuń
  2. Dorotko, widzę Twoje podobieństwo do pradziadka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie widzę tego podobieństwa...ale może masz rację :)

      Usuń